Gospodarka zbiurokratyzowana i mało innowacyjna oraz ciągle niewielki odsetek szerokopasmowych łącz internetowych to główne przyczyny, dla których Polska znalazła się na ostatnim miejscu rankingu lizbońskiego. Londyńskie Centrum ds. Reformy Europejskiej (CER) opublikowało siódmą już edycję rankingu pokazującego, w jaki sposób kraje UE budują konkurencyjną gospodarkę. Polska, która rok temu zajęła miejsce przedostatnie, tym razem znalazła się na szarym końcu, za Maltą i Grecją.


Ranking jest oparty na szeregu wskaźników, w których istotne miejsce zajmuje wykorzystanie technologii teleinformatycznych i dostęp do Internetu. Tymczasem Polska nie inwestuje w nowoczesną gospodarkę - wydatki na badania i rozwój w 2006 roku były niższe niż w 2000 roku.

Także jeżeli chodzi o dostęp do szerokopasmowego Internetu, Polska znajduje się w "ogonie" Europy. Na początku 2006 r. Polska znajdowała się na przedostatnim miejscu wśród stawki 25 krajów UE, wyprzedzając jedynie Grecję. Poziom penetracji broadbandem w Polsce wynosił 1,7 %. Pod koniec ubiegłego roku Urząd Komunikacji Elektronicznej opublikował raport, z którego wynika, że liczba linii broadbandowych w stosunku do analogicznego okresu w 2005 r. wzrosła o 172 %, co oznacza, że w ciągu 12 miesięcy przybyło w naszym kraju ponad milion użytkowników łączy szerokopasmowych.

Ten imponujący wzrost nie przełożył się jednak na poprawę pozycji Polski - pomimo wzrostu penetracji łączami szerokopasmowymi z 1,7 do 2,1 proc. pozostajemy na zaszczytnym przedostatnim miejscu w krajach "25". Warto jednak pamiętać, że szerokie pasmo szerokiemu pasmu nierówne. Komisja Europejska kwalifikuje do szerokiego pasma łącza o przepustowości powyżej 144 kb/s, podczas kiedy w Polsce za takowe uchodzą łącza o przepustowości 128 kb/s.

Rozwój szerokopasmowego dostępu do Internetu w Polsce jest ograniczony także niewielką stosunkowo liczbą komputerów PC posiadanych przez Polaków, zasobnością naszych kieszeni i cenami dostępu do Internetu. I tu jednak pojawia się szansa na zmiany - w 2006 roku znacząco obniżyły się ceny komputerów. Z informacji dystrybutorów wynika, że ich cena spadła w przypadku najprostszych laptopów nawet o 40 proc. Według GUS, w kwietniu 2006 r. osobiste komputery były już w 45 proc. gospodarstw domowych, a TP SA szacuje, że w grudniu zeszłego roku ten odsetek wyniósł 47 proc. Nadal jednak daleko nam do średniej europejskiej, a i wzrost nie jest tak znaczący jak w niektórych krajach tzw. nowej Europy.

Dlatego nawet gwałtowny wzrost dostępu do szerokopasmowego Internetu oraz zwiększenie liczby komputerów posiadanych przez Polaków bez wsparcia środkami na innowacje oraz nakładów na badania i rozwój nie poprawią naszej pozycji konkurencyjnej. I jeżeli w przyszłorocznym rankingu uplasujemy się na miejscu nie ostatnim i nie przedostatnim, to nie dlatego, że wzrosła konkurencyjność naszej gospodarki, ale dlatego, że poszerzył się Unia Europejska. I wcale nie jest pewne, że to automatycznie pociągnie za sobą nasz awans w rankingu