"Kilka dni temu do kin trafił nowy film Jamesa Camerona - Avatar. Prawie jednocześnie z premierą kinową nastąpiła ta mniej oficjalna - bittorrentowa (film praktycznie od momentu wprowadzenia do kin jest dostępny w P2P). O dziwo, tym razem od reżysera, producentów i dystrybutorów nie usłyszeliśmy wściekłych zapowiedzi dorwania i ukarania sprawców - serwis TorrentFreak.com zwraca uwagę, że twórcy niespecjalnie przejęli się piracką premierą.
Przedstawiciele koncernu Fox - który wyprodukował film - mówią wprost, że choć oczywiście woleliby, żeby ich filmu nie "piracono", to jednak nie obawiają się, by nielegalne udostępnianie Avatara mogło w jakiś znaczący sposób uszczuplić planowane przychody. Głównie dlatego, że film stworzony został z myślą o oglądaniu go w kinie (najlepiej oferującym efekty 3D) - dlatego też jeśli ktoś zamierza oglądać niewyraźną kopię pobraną z sieci P2P, to jego problem. Według Fox, prawdziwy kinoman pójdzie do kina i obejrzy film w pełnej krasie.
W sumie to trudno dyskutować z tym stwierdzeniem - tym bardziej, że szybkie wyszukanie w serwisie The Pirate Bay pokazuje, iż większość dostępnych obecnie pirackich kopii Avatara to prawdopodobnie filmy o wyjątkowo słabej jakości (zarejestrowane kamerami wideo w kinach).
Dodajmy, że w tym roku doszło już do jednego głośnego przedpremierowego wycieku filmu - w kwietniu w sieci P2P pojawiła się doskonałej jakości kopia filmu "X-Men Geneza". Wtedy przedstawiciele branży filmowej wpadli w furię - w sprawę od początku zaangażowano Federalne Biuro Śledcze. Ostatnio w końcu ujęto osobę, która wprowadziła film do Internetu - okazał się nią 47-letni Gilberto Sanchez (teraz grozi mu do 3 lat więzienia i grzywna)."
Źródło: http://www.technonews.pl/Technonews/..._wlosow_z.html

Twitter


Odpowiedź z Cytatem



warto wydac troche grosza i zobaczyc to w kinie



mg:








Bookmarks