Mecz był kozacki! Byłem, widziałem ;)! Na TVP Sport był także nadawany. Oprawa wcale zła nie była, lecz bardziej podobała mi się, gdy graliśmy z Górnik Łęczna, czy Wisła Płock. Pozdrowienia z Lubina.
Mecz był kozacki! Byłem, widziałem ;)! Na TVP Sport był także nadawany. Oprawa wcale zła nie była, lecz bardziej podobała mi się, gdy graliśmy z Górnik Łęczna, czy Wisła Płock. Pozdrowienia z Lubina.
miejsce Zaguenbia jest w okręgówce![]()
bylem dopingowalem i cieszylem sie z 10k kibicow po ostatnim gwizdku, wracamy tam gdzie nasze miejsce juz sie nie moge doczekac meczykow z lechem ;)
Ooo! W przyszłym sezonie wilekie derby Dolnego Śląska....
Jak nie chcą baraży to by lepiej zrobili, że w jednym roku spadają 2 (awansują 2) a w następnym spadają 3 (awans 3) i tak wokoło.
W meczu 30., ostatniej kolejki, Ekstraklasy Wisła Kraków pokonała Śląsk Wrocław 2:0 (1:0) i po raz 12. W historii sięgnęła po mistrzostwo Polski.
Przed meczem sytuacja Wisły była komfortowa. Aby obronić mistrzowski tytuł musiała co najmniej zremisować ze Śląskiem Wrocław. Teoretycznie mogła sobie nawet pozwolić na porażkę, ale wtedy musiałaby czekać na pomyślne wieści z Poznania, gdzie Lech grał z Cracovią.
- Jeszcze nie jesteśmy mistrzami – mówił przed meczem szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” Maciej Skorża. – Postaramy się pokrzyżować plany faworytom – zapowiadał z kolei obrońca Śląska, Antoni Łukasiewicz.
Mecz rozpoczął się od… groźnej sytuacji pod bramką Wisły. W 2. minucie z lewej strony, zza narożnika pola karnego mocny strzał oddał Janusz Gancarczyk. Mariusz Pawełek tylko wzrokiem odprowadził piłkę, a ta odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. To było bardzo poważne ostrzeżenie – Śląsk wysłał sygnał, że w tym meczu będzie chciał zepsuć wiślakom humory i pokrzyżować plany związane z mistrzowską fetą.
Gospodarze opanowali sytuację i w 10. minucie stworzyli groźną sytuację. W pole karne wpadł Paweł Brożek, z ostrego kąta chciał przelobować wychowanka Wisły, Wojciecha Kaczmarka, ale ten drugi stanął na wysokości zadania i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W odpowiedzi z ponad 25 metrów strzelał Łukasiewicz, ale wysoko nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Pawełka. W 15. minucie po drugiej stronie boiska z rzutu wolnego uderzał Marek Zieńczuk. Pomocnik Wisły nie trafił jednak w światło bramki.
Dwie minuty później gospodarze przeprowadzili kolejną akcję. Prawą stroną ruszył Paweł Brożek, zacentrował w pole karne, ale Juniora Diaza uprzedził czujnie grający Kaczmarek.
W 21. minucie znów groźnie zrobiło się pod bramką Wisły. Z rzutu wolnego z lewej strony strzelał Janusz Gancarczyk, tym razem w światło bramki, ale i wprost w dobrze ustawionego Pawełka. Pięć minut później odpowiedziała Wisła – po akcji Zieńczuka zza pola karnego strzelał Patryk Małecki, ale bardzo niecelnie.
W 27. minucie Wisła objęła prowadzenie. Z lewej strony piłkę dośrodkował Zieńczuk, a akcję zamknął Radosław Sobolewski, który Kaczmarka pokonał mocnym strzałem z woleja.
Ten gol uspokoił nieco Skorżę, piłkarzy Wisły i zgromadzonych na stadionie kibiców „Białej Gwiazdy”. Tytuł dla krakowian był w tym momencie już na wyciągnięcie ręki.
Dwie minuty później Wisła miała kolejną dobrą okazję, ale szarżującego Pawła Brożka ubiegł wychodząc ze swej bramki Kaczmarek.
W kolejnych minutach Śląsk chciał, ale nie bardzo potrafił zagrozić bramce Wisły. Gościom trudno było się przedostać pod bramkę Pawełka, więc strzelali z dystansu. Próbował Marek Gancarczyk, ale bez rezultatu. W 42. minucie lewą stroną uciekł Krzysztof Ulatowski, wpadł w pole karne, uderzył z ostrego kąta, ale na posterunku był Pawełek.
Do pierwszej połowy sędzia Hubert Siejewicz doliczył… cztery sekundy. W tym momencie Wisła była 45 minut od obrony mistrzowskiego tytułu.
Przed rugą połową ostatni na murawie zameldowali się… sędziowie. Hubert Siejewicz musiał poczekać na znak od przedstawiciela Canal+, by rozpocząć spotkanie równocześnie z pozostałymi siedmioma meczami 30. kolejki Ekstraklasy.
W 48. minucie Kaczmarek umiejętnie, choć na raty, wyłapał dośrodkowanie Zieńczuka. W odpowiedzi Janusza Gancarczyka przy linii bocznej sfaulował Arkadiusz Głowacki. Fatalnie z rzutu wolnego dośrodkował jednak Sebastian Dudek.
Kolejne minuty to gra głównie w środku pola. Śląsk ciągle próbował, ale swoje okazja miała też Wisła. W 60. minucie szanse miał najpierw Diaz, z później Wojciech Łobodziński, ale obu zablokowali w polu karnym obrońcy gości.
Sześć minut później powinno być 2:0. Wprowadzony kilka sekund wcześniej Piotr Ćwielong znalazł się w sytuacji sam na sam z Kaczmarkiem. Nie zdecydował się jednak na strzał, lecz podał do Zieńczuka, który koszmarnie przestrzelił.
W 68. minucie to Śląsk powinien wyrównać. W sytuacji sam na sam z Pawełkiem znalazł się Dudek. Strzelił po ziemi, tuż obok wychodzącego ze swej „świątyni” bramkarza Wisły. Futbolówka nie trafiła jednak do siatki, gdyż odbiła się od słupka i wyszła w pole. Śląsk już drugi raz w tym spotkaniu poważnie zagroził bramce Pawełka (poprzeczka i słupek) i znów pokazał, że chce w Krakowie osiągnąć dobry rezultat.
Goście po okazji Dudka nie rezygnowali. Obrona Wisły grała jednak w ostatnim meczu bardzo uważnie.
Gospodarze nie zamierzali poprzestać na jednej bramce. W 76. minucie mocno strzelał Ćwielong, ale trafił wprost w Kaczmarka. Minutę później w idealnej sytuacji znalazł się Małecki, ale jego uderzenie z ostrego kąta zablokował Wojciech Górski. W 80. Po centrze z rzutu wolnego główkował Junior Diaz, ale nie trafił w bramkę.
Losy mistrzowskiego tytułu rozstrzygnęły się w 82. minucie, gdyż wtedy Wisła zdobyła drugą bramkę. Po akcji Diaza i Pawła Brożka pięknym plasowanym strzałem popisał się rozgrywający ostatnie spotkanie w drużynie „Białej Gwiazdy” Zieńczuk. Po jego uderzeniu piłka wpadła do siatki tuż przy słupku bramki Śląska.
Chwilę później Zieńczuk, przy owacji na stojąco, opuścił plac gry. Kibice podobnie pożegnali schodzącego Pawła Brożka.
Do końca meczu już nic się nie zmieniło. Wisła obroniła mistrzowski tytuł. Sięgnęła po niego po raz 12. w historii.
Po ostatnim gwizdku sędziego Siejewicza w Krakowie rozpoczęła się wielka feta mistrzowska.
Daniel Bednarek, sport.onet.pl
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
Bramki: Radosław Sobolewski (27), Marek Zieńczuk (82).
Sędzia Hubert Siejewicz (Białystok).
Wisła: Mariusz Pawełek – Peter Singlar, Marcelon, Arkadiusz Głowacki, Piotr Brożek – Wojciech Łobodziński (66. – Piotr Ćwielong), Junior Diaz, Radosław Sobolewski, Marek Zieńczuk (83. Tomas Jirsak) – Patryk Małecki, Paweł Brożek (87. Mauro Cantroro).
Śląsk: Wojciech Kaczmarek – Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Wojciech Górski, Mariusz Pawelec – Marek Gancarczyk, Sebastian Dudek, Krzysztof Ulatowski, Antoni Łukasiewicz (46. Kamil Biliński), Janusz Gancarczyk – Tomasz Szewczuk.
ż:Onet.pl
Informacje
Koniec! Sezon 2008/2009 przeszedł do historii! Wisła mistrzem, Legia na drugim miejscu, Lech na trzecim. Do pucharów dzięki brace w ostatniej minucie gry wskoczyła Polonia Warszawa. Ostatnie miejsce w lidze przypadło Górnikowi Zabrze. Przedostatnia jest Cracovia. Na miejscu barażowym Arka Gdynia. Sytuację może zmienić jeszcze PZPN, który może przesunąć ŁKS na ostatnie miejsce.
« 1/ »
Gratuluje Wiśle, ale liczyłem, że mistrzostwo wywalczy Lech. Miał fenomenalną pierwszą część sezonu w lidze i w pucharach europejskich. Niestety potem coś się posypało w ich grze i nie byli w stanie już grać na wysokim poziomie.
Gratki dla Wisły. Za rok Legia![]()
Byłem za Lechem...
Ale Wisła zasłuzyła na zwyciestwo![]()
Gratulacje.. ale ja się ciesze ze Lechia wygrała i utrzymała ;D
Gratulacje dla Wisełki ale najważniejsze że w dalszym ciągu Ekstraklasa jes w Gdańsku.
A Lech chyba rozczarowanie jednak - 3 miejsce. oczekiwania były większe chociażby po tym co pokazywali w pucharze uefa. Tak czy inaczej brawo Wisła za finisz ;-)
Meczyk był niezły i graty dla Wisełki bo na nich stawiałem.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Bookmarks