"Mamy dwie wiadomości dla hollywoodzkich koncernów filmowych - dobrą i złą. Oto dobra: w tym roku w Sieci nielegalnie udostępniono mniej oscarowych hitów, niż rok temu. A zła jest taka, że poprawa jest minimalna - bo na 34 filmy nominowane do Oscarów, aż 27 można już dziś pobrać z internetowych sieci P2P.
Informacje na temat dostępności pirackich kopii filmów nominowanych do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej już od 7 lat z benedyktyńską starannością gromadzi i analizuje Andy Baio, redaktor serwisu Waxy.org.
Jest lepiej, ale wciąż źle
W tym roku do Oscarów nominowano w sumie 34 filmy (uwzględniając wszystkie kategorie) - z ustaleń Baio wynika, że 79 proc. z nich (czyli 27) można dziś pobrać z Internetu. Jak już wspomnieliśmy, jest to wynik lepszy niż w zeszłym roku - bo w 2009 r. przed ceremonią wręczenia Oscarów w Sieci dostępne były wszystkie nominowane filmy. Wydłużył się też przeciętny czas, upływający od oficjalnej premiery kinowej do pojawienia się filmu w P2P - rok temu było to ok. 10 dni, teraz trwa to średnio trzy tygodnie.
Ale amerykańskie koncerny mają wciąż sporo powodów do zmartwień - choćby to, że 79% to wciąż bardzo dużo. Co więcej - aż cztery filmy nominowane w tym roku do Oscara pojawiły się w sieciach P2P jeszcze przed swoją premierą kinową ("The Loop", "The Hurt Locker", "The White Ribbon" oraz "The Young Victoria"). Dodajmy, że krótko po premierze kinowej w P2P pojawił się również "Avatar" Jamesa Camerona - co jednak nie przeszkodziło mu w zdobyciu tytułu najbardziej dochodowego filmu w historii kina.
Serwis TorrentFreak.com informuje, że większość z dostępnych już oscarowych hitów dostępna jest w Sieci w doskonałej jakości - zwykle są to tzw. dvdrippy (czyli pliki zgrane z płyt DVD), niekiedy trafiają się też kopie zarejestrowane kamerami w kinach.
Filmy udostępniają... jurorzy
Co ciekawe, znaczną część pojawiających się nielegalnie w Sieci filmów wciąż stanowią kopie, które zostały udostępnione... członkom Amerykańskiej Akademii Filmowej. To zjawisko znane jest od lat - i do tej pory organizacja nie zdołała znaleźć skutecznego rozwiązania problemu.
Próbowano to zrobić na kilka sposobów - kilka lat temu wszystkim jurorom przekazano specjalnie zabezpieczone płyty i odpowiednio odtwarzacze (miało to uniemożliwić wykonanie kopii filmów), ale było z nimi zbyt dużo problemów i ostatecznie zrezygnowano z tego rozwiązania. Później zaczęto oznaczać każdą płytę unikalnym "znakiem wodnym" - po to, by w razie przecieku można było namierzyć jego źródło. Ale i to nie na wiele się zdało...
Raz co prawda udało się zidentyfikować źródło przecieku - w 2004 r. za nielegalne udostępnienie czterech oskarowych filmów (w tym m.in. "Ostatniego Samuraja") z akademii wyrzucono aktora Carmine'a Caridi. Nie wydaje się jednak, by ktoś się tym szczególnie przejął - najlepszym dowodem jest to, że w tym roku połowa nielegalnie udostępnionych filmów pochodzi właśnie od członków AAF. "
Źródło:
http://technologie.gazeta.pl/technol...nternecie.html