Cors4ir
16-09-06, 08:46
Nie lubimy tych, którzy odnoszą sukcesy. Sąsiad, który dorobił się majątku, na pewno jest złodziejem, szef naszej firmy wspiął się na swoje stanowisko nie inaczej jak po plecach podwładnych, niecnie wykorzystując ich ciężką pracę i własne, brudne układy, śliczna prezenterka w telewizji to oczywiście kochanka szefa stacji, i tak dalej, i tak dalej. Za nic na świecie nie przyznamy, że majętny sąsiad wpadł na świetny pomysł w biznesie (na który mi sami w życiu byśmy nie wpadli), nasz szef ma po prostu zdolności i znakomite wykształcenie (którego nam nie chciało się zdobyć), a młoda prezenterka jest dużej klasy profesjonalistką (i daleko nam do niej jak z Warszawy na Antarktydę).
Bardzo podobne poglądy i zachowania można zaobserwować w komputerowym światku, nie sięgając daleko - chociażby na jakimś forum. Ilekroć opublikujmy jakąkolwiek niepochlebną informację o Microsofcie, natychmiast rozlega się złośliwy rechot wszystkich, dla których przecież jest oczywiste, że cały Microsoft jest do bani, a ich oprogramowanie można natychmiast wyrzucić do kosza. Tylko dlaczego używa go niemal cały świat? Czyżby Bill Gates dzięki nadprzyrodzonym zdolnościom ubezwłasnowolnił połowę ludzkości?
A prawda jest taka, że Gates kiedyś, z grupką kolegów, wymyślił produkt, który zrewolucjonizował informatykę i dzięki temu jest teraz najbogatszym człowiekiem na świecie. Miał pomysł, talent i potrafił to wykorzystać, a teraz pławi się w luksusach i chwała mu za to. Ciężko na nie zapracował i słusznie żąda za swoją pracę zapłaty. Czy się to komuś podoba czy nie.
Podobnie do niedawna wszyscy bardzo lubiliśmy Google i jego szefów. To sympatyczne, młode chłopaki. Oni również, jeszcze jako studenci, wymyślili znakomity produkt, który ludziom na całym świecie ułatwił życie i pracę. Niestety, ostatnio zaczęli się na nim bogacić. I Google powoli przestaje być fajne. Te AdWords, te płatne linki - przecież to skandal! A ostatnio Larry Page i Sergiej Brin zamówili sobie wypasionego Boeinga. No tak, wiadomo, na czym się dorobili. Oczywiście na naszej krzywdzie... :D
Bardzo podobne poglądy i zachowania można zaobserwować w komputerowym światku, nie sięgając daleko - chociażby na jakimś forum. Ilekroć opublikujmy jakąkolwiek niepochlebną informację o Microsofcie, natychmiast rozlega się złośliwy rechot wszystkich, dla których przecież jest oczywiste, że cały Microsoft jest do bani, a ich oprogramowanie można natychmiast wyrzucić do kosza. Tylko dlaczego używa go niemal cały świat? Czyżby Bill Gates dzięki nadprzyrodzonym zdolnościom ubezwłasnowolnił połowę ludzkości?
A prawda jest taka, że Gates kiedyś, z grupką kolegów, wymyślił produkt, który zrewolucjonizował informatykę i dzięki temu jest teraz najbogatszym człowiekiem na świecie. Miał pomysł, talent i potrafił to wykorzystać, a teraz pławi się w luksusach i chwała mu za to. Ciężko na nie zapracował i słusznie żąda za swoją pracę zapłaty. Czy się to komuś podoba czy nie.
Podobnie do niedawna wszyscy bardzo lubiliśmy Google i jego szefów. To sympatyczne, młode chłopaki. Oni również, jeszcze jako studenci, wymyślili znakomity produkt, który ludziom na całym świecie ułatwił życie i pracę. Niestety, ostatnio zaczęli się na nim bogacić. I Google powoli przestaje być fajne. Te AdWords, te płatne linki - przecież to skandal! A ostatnio Larry Page i Sergiej Brin zamówili sobie wypasionego Boeinga. No tak, wiadomo, na czym się dorobili. Oczywiście na naszej krzywdzie... :D