szymono
25-08-06, 19:48
Zasadnicze znaczenie dla realizacji programu "Tanie Państwo" ma planowana reforma finansów publicznych - powiedział dziennikarzom w piątek minister w Kancelarii Premiera Przemysław Gosiewski.
Według niego, efekty reformy finansów będą odczuwalne w 2007 roku.
Ministerstwo Finansów poinformowało w piątek PAP, że trwają prace nad projektem ustawy o finansach publicznych. Wyniki prac będą "wkrótce" konsultowane z premierem Jarosławem Kaczyńskim - poinformowało biuro prasowe, nie podając daty.
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadał, że program "Tanie Państwo" zostanie zrealizowany do końca czerwca 2006 roku.
Minister finansów Stanisław Kluza powiedział w czwartek w rozmowie z PAP, że resort pracuje nad projektem ustawy o finansach publicznych. "W pierwszej kolejności powinienem mieć akceptację wszystkich zawartych tam pomysłów ze strony pana premiera i gremium Rady Ministrów. Później będę mógł powiedzieć coś więcej" - powiedział minister Kluza.
Piątkowa "Gazeta Wyborcza" przywołuje raport przygotowany przez Platformę Obywatelską na temat realizacji przez PiS programu "Tanie Państwo". Według wyliczeń PO, wydatki na administrację zamiast maleć, wzrosły o 2 mld zł. Raport ma zostać ogłoszony we wrześniu.
Gosiewski zapewnił, że rząd nie rezygnuje z realizacji programu "Tanie Państwo". Jak powiedział, program ma być realizowany przede wszystkim poprzez reformę finansów publicznych.
Szef resortu finansów Stanisław Kluza przygotowuje dwa etapy reformy finansów publicznych. "Pierwszy etap wiąże się z wykorzystaniem środków unijnych, drugi - z likwidacją części funduszy i agencji, co będzie stanowiło realizację idei +Taniego Państwa+" - powiedział Gosiewski.
Według niego, efekty reformy finansów będą odczuwalne w 2007 roku. Minister zapewnił też, że zbędne ośrodki wypoczynkowe będą w niedługim czasie sprzedawane. Przekonywał również, że utworzenie nowych ministerstw dla koalicjantów kosztowało niewiele - jak mówił - powstały one w wyniku podziału istniejących resortów.
Gosiewski pytany o informacje zawarte w raporcie PO o tym, że o 2 mld wzrosły od początku roku wydatki na urzędników, samochody i telefony komórkowe powiedział, że liczbę telefonów i samochodów trzeba oczywiście ograniczać. Gosiewski zastrzegł jednak, że "zasadnicze znaczenie dla +Taniego Państwa+ ma likwidacja zbędnych struktur, co będzie możliwe dzięki ustawie o finansach publicznych".
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz, informując w listopadzie 2005 roku o powołaniu międzyresortowego zespołu ds. realizacji "Taniego Państwa" powiedział, że program ten ma przynieść ok. 5 mld zł oszczędności rocznie.
Marcinkiewicz informował wtedy, że "Tanie Państwo" będzie realizowane dwuetapowo - do 31 grudnia 2005 miały zapaść pierwsze decyzje związane z "Tanim państwem"; drugi etap miał zakończyć się 30 czerwca 2006 roku. "Tanie państwo" zakłada zmniejszenie środków na wydatki administracji centralnej i wojewódzkiej.
Do końca 2006 roku - według zapowiedzi Marcinkiewicza - miała zostać zlikwidowana Wojskowa Agencja Mieszkaniowa oraz Agencja Nieruchomości Rolnych. Obydwie agencje działają do tej pory.
Rokita: Żaden resort ani urząd nie realizują "Taniego państwa"
Nie dałoby się wskazać ani jednego ministerstwa i ani jednego urzędu centralnego, które chociaż próbowałyby realizować rządowy program "Taniego państwa" - uważa jeden z liderów Platformy Obywatelskiej Jan Rokita.
Politycy PO sprawdzali, jak wygląda realizacja ogłoszonego jeszcze przez b. premiera Kazimierza Marcinkiewicza jesienią ub. programu "Tanie państwo", który miał przynieść ok. 5 mld zł oszczędności rocznie.
Rokita stwierdził w piątek w rozmowie z PAP, że jeszcze premier Marcinkiewicz "porzucił wszystkie założenia, które sformułował odnośnie +Taniego państwa+". Według Rokity, Marcinkiewiczowi "z powodu oporu klubu PiS" nie udało się "zlikwidować jakiejkolwiek agencji rządowej, w tym także tych najbardziej krytykowanych jak Agencja Nieruchomości Rolnych, czy Agencja Mienia Wojskowego".
"Był nawet taki zabawny moment, kiedy premier Marcinkiewicz zrobił w jednej z tych agencji konferencję prasową na temat jej likwidacji i tego samego dnia Przemysław Gosiewski w imieniu PiS wniósł ustawę o rozbudowie tej agencji" - powiedział Rokita.
Zatem - według niego - kluczowy element programu "Tanie państwo", jakim była likwidacja rządowych agencji, został "publicznie i jawnie wycofany".
Rokita uważa też, że aby stwierdzić, iż "Tanie państwo" nie jest realizowane, wystarczy popatrzeć na punkty dotyczące wydatków na "administrację i biurokrację" w ustawie budżetowej na 2006 r.
"Wbrew zapowiedziom związanym z +Tanim państwem+ mamy nie tylko nominalne, czyli w sensie liczbowym, ale realne wzrosty nakładów na administrację - o ile dobrze pamiętam - we wszystkich resortach. W niektórych są one istotne, w niektórych mniejsze, ale są we wszystkich ministerstwach" - powiedział polityk PO.
Co więcej - podkreślił Rokita - przy deklaracjach dotyczących redukcji administracji skarbowej, wiceminister finansów Paweł Banaś - Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej - "publicznie wystąpił z twierdzeniem, że w budżecie na 2007 rok będzie się domagał 1200 nowych etatów dla administracji skarbowej".
A ministerstwo sprawiedliwości - dodał - "parę tygodni temu opublikowało w kilku gazetach wielkie ogłoszenia o tym, iż poszukuje parę tysięcy metrów przestrzeni biurowej dla nowych pracowników". "To takie drobiazgi, ale z pewnego punktu widzenia dość zabawne" - stwierdził Rokita.
Przypomniał też, że przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi PiS i PO wspólnie formułowały zapowiedzi zmniejszenia przywilejów władzy i "dworskiej otoczki władzy".
Rokita powiedział, że pracuje w budynku parlamentu od 1989 r., ale "takiej watahy BOR-owców, 8-9 osobowej, jaka dziś wbiegała do budynku Sejmu i pod drzwi sali sejmowej za Jarosławem Kaczyńskim, naprawdę tu jeszcze nie było".
Według niego, prezydent Lech Kaczyński i premier Jarosław Kaczyński "mają obyczaje będące zaprzeczeniem +Taniego państwa+". "Jarosław Kaczyński i jego brat Lech uważają - i to nie jest żadna tajemnica, oni to sami mówili, że autorytet władzy bierze się w znacznej mierze z jej zewnętrznego splendoru" - stwierdził Rokita.
Stąd - jak mówił - "te kolumny samochodów, stąd te niebywałe watahy BOR-owców, stąd wszystkie te ośrodki wypoczynkowe, w których dalej planowane są remonty".
W opinii Rokity, jeśli - wbrew deklaracjom - nie są likwidowane agencje, nie spadają koszty administracji, a "splendor władzy urósł do skali nieznanej od czasów PRL, ktoś mówi o kontynuacji programu +Taniego Państwa+, to chyba naraża się na kpiny".
Według niego, efekty reformy finansów będą odczuwalne w 2007 roku.
Ministerstwo Finansów poinformowało w piątek PAP, że trwają prace nad projektem ustawy o finansach publicznych. Wyniki prac będą "wkrótce" konsultowane z premierem Jarosławem Kaczyńskim - poinformowało biuro prasowe, nie podając daty.
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz zapowiadał, że program "Tanie Państwo" zostanie zrealizowany do końca czerwca 2006 roku.
Minister finansów Stanisław Kluza powiedział w czwartek w rozmowie z PAP, że resort pracuje nad projektem ustawy o finansach publicznych. "W pierwszej kolejności powinienem mieć akceptację wszystkich zawartych tam pomysłów ze strony pana premiera i gremium Rady Ministrów. Później będę mógł powiedzieć coś więcej" - powiedział minister Kluza.
Piątkowa "Gazeta Wyborcza" przywołuje raport przygotowany przez Platformę Obywatelską na temat realizacji przez PiS programu "Tanie Państwo". Według wyliczeń PO, wydatki na administrację zamiast maleć, wzrosły o 2 mld zł. Raport ma zostać ogłoszony we wrześniu.
Gosiewski zapewnił, że rząd nie rezygnuje z realizacji programu "Tanie Państwo". Jak powiedział, program ma być realizowany przede wszystkim poprzez reformę finansów publicznych.
Szef resortu finansów Stanisław Kluza przygotowuje dwa etapy reformy finansów publicznych. "Pierwszy etap wiąże się z wykorzystaniem środków unijnych, drugi - z likwidacją części funduszy i agencji, co będzie stanowiło realizację idei +Taniego Państwa+" - powiedział Gosiewski.
Według niego, efekty reformy finansów będą odczuwalne w 2007 roku. Minister zapewnił też, że zbędne ośrodki wypoczynkowe będą w niedługim czasie sprzedawane. Przekonywał również, że utworzenie nowych ministerstw dla koalicjantów kosztowało niewiele - jak mówił - powstały one w wyniku podziału istniejących resortów.
Gosiewski pytany o informacje zawarte w raporcie PO o tym, że o 2 mld wzrosły od początku roku wydatki na urzędników, samochody i telefony komórkowe powiedział, że liczbę telefonów i samochodów trzeba oczywiście ograniczać. Gosiewski zastrzegł jednak, że "zasadnicze znaczenie dla +Taniego Państwa+ ma likwidacja zbędnych struktur, co będzie możliwe dzięki ustawie o finansach publicznych".
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz, informując w listopadzie 2005 roku o powołaniu międzyresortowego zespołu ds. realizacji "Taniego Państwa" powiedział, że program ten ma przynieść ok. 5 mld zł oszczędności rocznie.
Marcinkiewicz informował wtedy, że "Tanie Państwo" będzie realizowane dwuetapowo - do 31 grudnia 2005 miały zapaść pierwsze decyzje związane z "Tanim państwem"; drugi etap miał zakończyć się 30 czerwca 2006 roku. "Tanie państwo" zakłada zmniejszenie środków na wydatki administracji centralnej i wojewódzkiej.
Do końca 2006 roku - według zapowiedzi Marcinkiewicza - miała zostać zlikwidowana Wojskowa Agencja Mieszkaniowa oraz Agencja Nieruchomości Rolnych. Obydwie agencje działają do tej pory.
Rokita: Żaden resort ani urząd nie realizują "Taniego państwa"
Nie dałoby się wskazać ani jednego ministerstwa i ani jednego urzędu centralnego, które chociaż próbowałyby realizować rządowy program "Taniego państwa" - uważa jeden z liderów Platformy Obywatelskiej Jan Rokita.
Politycy PO sprawdzali, jak wygląda realizacja ogłoszonego jeszcze przez b. premiera Kazimierza Marcinkiewicza jesienią ub. programu "Tanie państwo", który miał przynieść ok. 5 mld zł oszczędności rocznie.
Rokita stwierdził w piątek w rozmowie z PAP, że jeszcze premier Marcinkiewicz "porzucił wszystkie założenia, które sformułował odnośnie +Taniego państwa+". Według Rokity, Marcinkiewiczowi "z powodu oporu klubu PiS" nie udało się "zlikwidować jakiejkolwiek agencji rządowej, w tym także tych najbardziej krytykowanych jak Agencja Nieruchomości Rolnych, czy Agencja Mienia Wojskowego".
"Był nawet taki zabawny moment, kiedy premier Marcinkiewicz zrobił w jednej z tych agencji konferencję prasową na temat jej likwidacji i tego samego dnia Przemysław Gosiewski w imieniu PiS wniósł ustawę o rozbudowie tej agencji" - powiedział Rokita.
Zatem - według niego - kluczowy element programu "Tanie państwo", jakim była likwidacja rządowych agencji, został "publicznie i jawnie wycofany".
Rokita uważa też, że aby stwierdzić, iż "Tanie państwo" nie jest realizowane, wystarczy popatrzeć na punkty dotyczące wydatków na "administrację i biurokrację" w ustawie budżetowej na 2006 r.
"Wbrew zapowiedziom związanym z +Tanim państwem+ mamy nie tylko nominalne, czyli w sensie liczbowym, ale realne wzrosty nakładów na administrację - o ile dobrze pamiętam - we wszystkich resortach. W niektórych są one istotne, w niektórych mniejsze, ale są we wszystkich ministerstwach" - powiedział polityk PO.
Co więcej - podkreślił Rokita - przy deklaracjach dotyczących redukcji administracji skarbowej, wiceminister finansów Paweł Banaś - Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej - "publicznie wystąpił z twierdzeniem, że w budżecie na 2007 rok będzie się domagał 1200 nowych etatów dla administracji skarbowej".
A ministerstwo sprawiedliwości - dodał - "parę tygodni temu opublikowało w kilku gazetach wielkie ogłoszenia o tym, iż poszukuje parę tysięcy metrów przestrzeni biurowej dla nowych pracowników". "To takie drobiazgi, ale z pewnego punktu widzenia dość zabawne" - stwierdził Rokita.
Przypomniał też, że przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi PiS i PO wspólnie formułowały zapowiedzi zmniejszenia przywilejów władzy i "dworskiej otoczki władzy".
Rokita powiedział, że pracuje w budynku parlamentu od 1989 r., ale "takiej watahy BOR-owców, 8-9 osobowej, jaka dziś wbiegała do budynku Sejmu i pod drzwi sali sejmowej za Jarosławem Kaczyńskim, naprawdę tu jeszcze nie było".
Według niego, prezydent Lech Kaczyński i premier Jarosław Kaczyński "mają obyczaje będące zaprzeczeniem +Taniego państwa+". "Jarosław Kaczyński i jego brat Lech uważają - i to nie jest żadna tajemnica, oni to sami mówili, że autorytet władzy bierze się w znacznej mierze z jej zewnętrznego splendoru" - stwierdził Rokita.
Stąd - jak mówił - "te kolumny samochodów, stąd te niebywałe watahy BOR-owców, stąd wszystkie te ośrodki wypoczynkowe, w których dalej planowane są remonty".
W opinii Rokity, jeśli - wbrew deklaracjom - nie są likwidowane agencje, nie spadają koszty administracji, a "splendor władzy urósł do skali nieznanej od czasów PRL, ktoś mówi o kontynuacji programu +Taniego Państwa+, to chyba naraża się na kpiny".