PDA

View Full Version : Chińska bohaterka z olimpijskim ogniem




fridoom
12-04-08, 21:59
Nie upuściła pochodni olimpijskiej, nawet gdy w Paryżu jeden z protestujących ją przewrócił. W Chinach jest bohaterką.


Podczas gdy świat sympatyzuje z Tybetem, bohaterką narodową dla 1,3 mld Chińczyków stała się chińska niepełnosprawna sportsmenka Jing Jing. - W tamtej chwili myślałam tylko o tym, by chronić płomień olimpijski - opowiada zawodniczka o wypadkach w Paryżu, kiedy podczas sztafety w Paryżu jeden z tysięcy manifestujących w obronie Tybetu próbował jej wyrwać płomień. Sztafetę cztery razy przerywano. Na filmie widać, jak kilku obrońców Tybetu biegnie w stronę Jing Jing. Policja staje im na drodze, ale jednemu z nich udaje się dobiec do wózka. Rzuca się na sportsmenkę i usiłuje wyrwać jej znicz. Po chwili manifestanta zabiera ochrona.

Faul nadgorliwego obrońcy Tybetu wykorzystała chińska propaganda. Niepełnosprawną sportsmenkę ogłoszono "dziewczyną, która własnym ciałem chroniła olimpijski płomień". 27-letnia Jing Jing jest w portalach, telewizji i chińskiej prasie, powstają o niej wiersze i piosenki. "Anioł na wózku" - głoszą media. - Czułam, że cała ojczyzna jest ze mną i że nasza olimpiada się uda - opowiadała potem Jing Jing chińskim dziennikarzom.

Krucha, fotogeniczna dziewczyna z Szanghaju (po wypadku ma amputowane nogi i będzie startowała na paraolimpiadzie w szermierce) została twarzą Chin, które okupują Tybet, ale protestów w czasie sztafety w Londynie, Paryżu i San Francisco nie rozumieją. Uważają, że to je świat krzywdzi i że są ofiarą agresji zachodniej opinii publicznej. Incydent z Jing Jing tylko ich umocni w tym przekonaniu. Telewizja chińska pokazuje uśmiechnięte tłumy na trasie i mnóstwo Chińczyków z chorągiewkami narodowymi. I od czasu do czasu agresywnych obrońców Tybetu, którzy rzucają się na sztafetę pokoju. W rękach mają czarne flagi i transparenty z kołami olimpijskimi przerobionymi na kajdany.

"Myślałem, że przegraliśmy we Francji, ale kiedy zobaczyłem promienny uśmiech kalekiej Jing Jing, poczułem, że wygraliśmy" - głosi jeden z postów chińskich internautów, którzy jednocześnie grożą śmiercią obrońcy Tybetu, który próbował wyrwać dziewczynie znicz. "Zapamiętajcie go, umrze straszną śmiercią" - piszą.